ciężko zacząć, cokolwiek
powinnam opowiedzieć teraz kim jestem, ale sama próbuję odpowiedzieć sobie na to pytanie od zawsze. nie wiem w czym się zawieram i co zawiera się we mnie, czy wykraczam poza dotykalne, -czy kończę się wraz z końcami swoich palców?
często wydaję mi się, że jestem kłębkiem kurzu. szukam analogii pomiędzy nami.
"a kiedy porwie się taniec,
zwyczajem każdego kłębka,
pójdę do nieba - - - -"
i razem jesteśmy ścierani, --
rozdmuchiwani, chowamy się pod stołem, ludzie wstydzą się nas przed sobą.
dobrze.
Dziś po powrocie do domu, stanąwszy w drzwiach mojego pokoju, spojrzałam na swoje łóżko. Oto własny mój pokój; z odciśniętą w pościeli wklęsłą płaskorzeźbą nieobecnego ciała. Mój negatyw. Przez chwilę przez głowę przewierciła mi się myśl, że gdziekolwiek teraz jestem- nie tam gdzie powinnam.
Wydaję mi się, że powinnam znaleźć się dokładnie tam, tam gdzie siedzę całą swoją defiladą myśli niespójnych z moim obecnym stanem. i nie mówię, że to źle. Wyjątkowo, jak nigdy przedtem, na tę małą chwilę, poczułam się szczęśliwa. tak na prawdę. przynajmniej wiem teraz do czego zmierzać. szybko a czy uda s,
'ę
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
